uzależnienia ośrodek terapii

uzależnienia ośrodek terapii

Po rozwodzie się załamałam. Chwilę chodziłam do psychologa, ale w niczym mi to nie pomagało. Początkowo „zapijałam smutki” z koleżankami, ale teraz pije już sama i to każdego wieczoru. Nie dość, że rozwód mi nadal ciąży, to jeszcze teraz to picie. Potrzebuję pomocy

Lupusx

Posty: 21

 
Po przeżyciach z lat dzieciństwa (rodzice alkoholicy) myślałam, że się zabije, jak się okazało, że mój partner też jest pijakiem. Najpierw wpadłam w szał, chciałam go zostawić, ale no cóż… kocham go. Więc wzięłam się z tym za bary i trochę wbrew jego woli zaczęło się jego leczenie. Teraz nosi mnie na rękach i dziękuje za „uratowanie życia”

Kaazz

Posty: 35

 
Jak zrozumiałam, że mój syn jest alkoholikiem to zaczęłam panikować. Nie wiedziałam co robić. Na szczęście moja znajoma pracuje w ARCUS (http://arcus-uzaleznienia.pl/ ) i powiedziała mi, że nie mam czego się bać, że nam pomogą. I to była najlepsza decyzja. Syn miał świetne warunki, był otoczony fachową opieką. Teraz ma żonę i rocznego synka :)

sebuś34

Posty: 16

 
Najtrudniej znaleźć miejsce, w którym alkoholik by się dobrze czuł. W szpitalu czuje się, jakby miał zamiar umrzeć, w ośrodkach wystrój jak za Gierka. Tym bardziej, że jeśli ktoś ma porządny dom, to takie miejsca tylko jeszcze bardziej go dołują i zniechęcają do terapii.

codePerformance

Posty: 40

 
Mam 35 lat i zawsze znajomi mówili mi, że jestem „kozak”, że umiem tyle wypić. Nie powiem, cieszyło mnie i lubiłem się tym popisywać. Kończąc w lutym te 35 lat zdałem sobie sprawę, że jestem pajacem, nie mam rodziny, pracy, domu. Jedyne co mam, to te beznadziejnie imprezy. Zacząłem może nie leczenie, ale terapię z psychologiem i z miesiąca na miesiąc jest w moim życiu lepiej.

@marcelko

Posty: 28

 
Próbowałem się leczyć, bo wydawało mi się, że jest ze mną coraz gorzej, jednak te spotkania nic mi nie dawały, tylko nakręcały ochotę na picie. Też uważam, że tylko „zamknięty” ośrodek jest w stanie cokolwiek naprawić.

Bezi22

Posty: 22

 
Jezu co się dzieje, że tyle młodych ludzi pije! Dobrze, że w tych czasach jest tyle miejsc, w których możecie szukać pomocy, bo jeszcze nie tak dawno to wszyscy pili i nikt sobie z tego nic nie robił. Dobrze, że wszystko się zmienia.

Wygodniś22

Posty: 23

 
Najważniejsze to chcieć, żeby ktoś nam pomógł. Sama przez długi czas udawałam, że moje picie jest w porządku. Dopiero jak któregoś dnia obudziłam się w obcym domu, bez portfela i telefonu doszło do mnie, że przesadzam. Nikt mi tego nie powiedział, sama musiałam to zrozumieć i zacząć się leczyć.

E-GOista

Posty: 15

 
Ja wam powiem jedno – przestańcie się męczyć z tą chorobą. Mamy to szczęście, że alkoholizm nie zabija od razu, więc trzeba ruszyć tyłki i działać! Nie myślcie, że to grypa i wam przejdzie jak się owiniecie w kocyk. Tu rosołek nie pomoże, tu trzeba trochę „przecierpieć”, wygadać i popłakać, żeby przestać.

yetisize

Posty: 34

 
Kurczę, przykra sprawa z Twoim synem. Niestety brzmi to jak początki alkoholizmu i powinnaś zacząć działać szybko. W tak młodym wieku może mu się wydawać, że nic złego się nie dzieje, a znając nastolatki raczej samej matki słuchać nie będzie

janek1234

Posty: 17